Downhill - moja pasja
A oto nie za długa historia na temat co freeride a więc kolarstwo grawitacyjne, określają to różnie, może Ci zaoferować.
Na ten moment każdy biker czeka jak małe dziecko na prezenty w wigilię.
A przynajmniej ci którzy nie mają ochoty paćkać się w błocie. Chwila kiedy można w końcu wyciągnąć rower z zimowego letargu. Sezon. Tak właśnie: sezon. Jak wszystko wokół robi się zielone, a słońce delikatnie grzeje.
My również czekaliśmy na ten moment całą baaardzo mroźną zimę. Wyciągnęliśmy nasze rowery i udaliśmy się w miejscowe lasy sprawdzić czy nic w naszych maszynach nie poddało się rdzy. W końcu czekała nas nie lada wycieczka.
Tegoroczny target - Sudety. Dlaczego?. Hmmm, bo góry są miejscem, w którym rower górski czuje się na swoim miejscu. Szklarska Poręba, Karpacz to tylko niektóre miejsca, jakie chcieliśmy odwiedzić, aby poczuć czym jest naprawdę downhill.
Zerwaliśmy się skoro świt. Zapakowaliśmy nasze maszyny do podniebnych ewolucji na pakę nienajnowszego już fiata. Tak, jeden z naszych załatwił trucka, podrasowanego trucka. Niezła maszyna. Od tego momentu miała zacząć się moja najnowsza zabawa z kolarstwem ekstremalnym…